W tamtej windzie skończyły się żarty
Jesteśmy przyjaciółmi. Pracujemy razem, dzielimy biuro, żartujemy z siebie. Czasem z przyzwyczajeń, czasem z wyglądu. Ona ze mnie, ja z niej. Uważałem, że mamy do siebie dystans i oboje znamy zasady tej gry.
Kiedy żartowałem z jej wyglądu, starałem się robić to tak, żeby nikt inny nie słyszał. Wydawało mi się, że jestem delikatny. Że skoro zostaje to między nami, nie sprawiam jej przykrości. Dzisiaj zastanawiam się, czy nie pomyliłem dyskrecji z pewnością, że taki żart jest mile widziany.
A potem była winda.
W mojej obecności poskarżyła się na mnie obcemu mężczyźnie. On spojrzał na mnie w sposób, który odebrałem jak osąd. Nie wiem, co naprawdę pomyślał. Wiem, że poczułem się strasznie. Jakby ktoś nagle wyjął fragment naszej znajomości, pozbawił go całego kontekstu i pokazał obcej osobie.
Jeszcze przed chwilą byłem kolegą, z którym można się pośmiać. W tamtej chwili poczułem się jak ktoś, przed kim trzeba drugiego człowieka bronić.
Coś między nami pękło. Nie w złości. We wstydzie.
Od tamtego momentu nie potrafię już żartować tak jak wcześniej. Zanim coś powiem, sprawdzam w głowie każde słowo. Zamiast swobody pojawiło się napięcie. Czy to jeszcze będzie zabawne? Czy znowu czegoś nie zauważę? Coraz częściej wybieram milczenie.
Nie wiem jednak, co ta sytuacja znaczyła dla niej. Może żarty, które uważałem za dowód bliskości, od pewnego czasu ją bolały. Może jej śmiech odczytywałem inaczej, niż powinienem. To, że ona również żartowała ze mnie, nie dawało mi przecież pewności, że każdy mój komentarz był dla niej w porządku.
Jej przykrość i mój wstyd nie muszą się wzajemnie wykluczać.
Brakuje mi rozmowy, w której mógłbym powiedzieć: „Nie wiedziałem, że cię to rani. Nie chcę tego robić. Ale kiedy powiedziałaś o tym przy obcym człowieku, poczułem się upokorzony”. I usłyszeć, jak wyglądało to z jej strony — bez zakładania z góry, że znam odpowiedź.
Nie chodzi o odzyskanie prawa do żartowania z jej wyglądu. Z takich żartów można zrezygnować. Chodzi o to, czy potrafimy jeszcze powiedzieć sobie coś trudnego i nie stracić przy tym całej bliskości.
Myślałem, że oboje czujemy się w tej przyjaźni swobodnie.
