W Polsce aż 63 procent mężczyzn doświadczyło przemocy – emocjonalnej, fizycznej, ekonomicznej lub seksualnej. Większość z nich nigdy o tym nikomu nie powiedziała. Nie dlatego, że nic się nie stało. Dlatego, że nikt nie nauczył ich, jak o tym mówić.
Kiedy „radzenie sobie samemu” staje się samotnością
Od dziecka słyszą: „bądź twardy”, „chłopaki nie płaczą”, „weź się w garść”.
Te zdania, powtarzane w rodzinach, szkołach i na boiskach, stają się fundamentem męskiej tożsamości. Ale zbudowany na nich świat jest pełen milczenia.
Z raportu dotyczącego przemocy wobec mężczyzn w Polsce wynika, że ponad połowa mężczyzn doświadczyła przemocy emocjonalnej — zastraszania, manipulacji, wyśmiewania, hejtu. Co trzeci przyznał, że był ofiarą przemocy fizycznej, a jeden na dziesięciu – przemocy seksualnej.
Mimo to większość nigdy nie nazwała tego po imieniu.
Eksperci alarmują: mężczyźni stanowią 84 procent ofiar samobójstw, a dwóch na trzech deklaruje, że czuje się samotnych. To nie są statystyki – to dramat tysięcy osób, które milczą, bo nie wiedzą, jak poprosić o pomoc.
„Nie wiem, czy to w ogóle można nazwać przemocą”
To zdanie powtarza się w rozmowach z mężczyznami częściej, niż mogłoby się wydawać.
Wielu z nich ma problem z rozpoznaniem, że to, czego doświadczyli, jest przemocą. Często próbują ją usprawiedliwiać: „każdemu się zdarza krzyknąć”, „to była tylko kłótnia”, „pewnie przesadzam”.
Takie mechanizmy obronne nie wynikają z braku świadomości, ale z wstydu i społecznych oczekiwań. W kulturze, która wymaga od mężczyzny odporności i kontroli, przyznanie się do bycia ofiarą bywa odbierane jako słabość.
Kto krzywdzi mężczyzn?
Z badań wynika, że najczęściej sprawcami przemocy wobec mężczyzn są inni mężczyźni — obcy, koledzy, przełożeni, ojcowie. Kobiety jako sprawczynie występują rzadziej, ale również pojawiają się w relacjach partnerskich czy rodzinnych.
To pokazuje, że przemoc wobec mężczyzn nie ma jednej twarzy. Może wydarzyć się w pracy, w domu, w szkole, w internecie. Może być krzykiem, wyśmiewaniem, kontrolą finansową albo naruszeniem granic cielesnych.
Dlaczego mężczyźni nie proszą o pomoc?
Dwie trzecie mężczyzn, którzy doświadczyli przemocy, nigdy nie zwróciło się o wsparcie.
Najczęstsze powody to:
-
przekonanie, że „trzeba poradzić sobie samemu”,
-
wstyd i obawa przed wyśmianiem,
-
brak wiedzy, gdzie szukać pomocy,
-
strach, że to oni zostaną uznani za sprawców.
Co więcej, większość badanych uważa, że system wsparcia w Polsce jest skierowany głównie do kobiet. Dla mężczyzn brakuje miejsc, gdzie mogliby mówić o swoich doświadczeniach bez ocen i uprzedzeń.
Przemoc nie ma płci. Wsparcie też nie powinno jej mieć
Specjaliści od zdrowia psychicznego podkreślają, że przemoc wobec mężczyzn jest realnym problemem społecznym i zdrowotnym.
Jej skutki to nie tylko cierpienie psychiczne, lecz także choroby somatyczne, uzależnienia, rozpad więzi rodzinnych i zawodowych.
W interesie zdrowia publicznego potrzebne są kampanie społeczne, które otworzą przestrzeń dla męskich emocji i doświadczeń. Bo dopóki mężczyzna nie usłyszy, że ma prawo mówić o bólu, dopóty będzie milczał – często aż do granic wytrzymałości.
Gdzie mężczyźni mogą szukać pomocy?
➡️ Ogólnopolski Telefon dla Ofiar Przemocy w Rodzinie „Niebieska Linia” – 800 12 00 02
➡️ Telefon Zaufania dla Osób w Kryzysie Emocjonalnym – 116 111 (dla młodzieży), 116 123 (dla dorosłych)
➡️ Fundacja Efekt Motyla – pomoc psychologiczna i interwencja kryzysowa
Milczenie nie chroni. Milczenie zabiera głos i nadzieję.
Każdy ma prawo do bezpieczeństwa, szacunku i pomocy – niezależnie od płci.
Przemoc wobec mężczyzn nie jest tematem wstydliwym.
To temat, o którym wreszcie trzeba mówić głośno.
