Zanim wstało słońce, Ania już była na nogach. Kawa stygnęła w kubku, ale jej dłonie wciąż drżały. Wiedziała, że dzisiaj będzie inaczej. Że dzisiaj powie „dość”.
Od miesięcy żyła w napięciu – każdy trzask drzwi był jak sygnał alarmowy, każde głośniejsze westchnienie męża odbijało się echem w jej klatce piersiowej. Potrafił wyliczać jej każdy grosz, krytykować obiad, który przygotowała, a czasem... po prostu krzyczeć tak długo, aż czuła, że traci oddech.
-
Szczegóły
-
Kategoria: Aktualności i Fundacja
-
Odsłon: 223
Więcej…